- Standardowo pierwsza połowa lipca była słaba. Ale jak to się mówił na Podhalu, że po 15 się zacznie. No i się zaczęło. Od dwóch tygodni ten sezon mamy bardzo fajny. Jest dość duży ruch turystyczny. Sierpień też zapowiada się nieźle. Pierwsza połowa na pewno będzie dobra, a co będzie dalej to zobaczmy Bo od czasu pandemii wszystko dzieje się na ostatnią chwilę – mówi Łukasz Filipowicz, właściciel ośrodka wypoczynkowego w centrum Zakopanego.
Wzmożony ruch w lipcu obserwował także Tatrzański Park Narodowy. Zdaniem przyrodników sprzyjało temu wyjątkowo suche lato.
- Rzadko się trafia, by w lipcu było tak mało deszczowych i burzowych dni jak w tym roku. Więc mamy wyjątkowo ciepłe i suche lato. A to sprzyja wędrówkom – mówi Jan Krzeptowski-Sabała z Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Turystów co prawda na Podhalu sporo, to jednak widać, że szanują oni bardzo pieniądze. - Oglądają każdą złotówką po kilka razy. Widać, że Polacy oszczędzają. Odmawiają sobie wielu dodatkowych atrakcji. Są krótsze pobyty – mówi Agata Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
I dodaje, że jak dawniej o długim pobycie mówiło się, gdy trwał dwa tygodnie, potem tydzień, następnie skróciło się to do 5 dni. A teraz wiele rezerwacji jest na 3-4 noce.
Zdecydowana większość goście w Zakopanem to Polacy. Branża szacuje, że to ok. 75-80 proc. wszystkich wypoczywających w górach. Z zagranicznych najczęściej pojawiają się Słowacy, Czesi, Litwini, Łotysze. A także goście z Półwyspu Arabskiego.
Dotychczas to sierpień był najbardziej tłocznym okresem wakacji. Kulminacja przypadała na 15 sierpnia. Czy tak będzie i w ty roku?