Prezes Fundacji - Maciej Wilk - mówił o patologicznym układzie "który trzyma Warszawę w żelaznym uścisku od 20 lat i niczym ośmiornica oplata nasze miasto swoimi lepkimi i długimi mackami". Jak podkreślił Stołeczna Operacja Referendalna nie rozpocznie się natychmiast, ale za kilka tygodni. Wtedy w całym mieście ma rozpoczać się zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum. Zachęcił też do zgłaszania się do pomocy w przedsięwzięciu. Poinformował o rozpoczęciu zbiórki pieniędzy na tę inicjatywę po to, żeby sfinansować materiały promocyjne, organizację spotkań, opłaty za sprzęt czy dostęp do przestrzeni internetowej. Obiecał też, że każda wydana złotówka będzie rozliczona transparentnie i bardzo skrupulatnie. Przekazał, że sam, jako pierwszy, wpłaci na ten cel 10 tys. zł.
Przewodnicząca klubu Lewica, Miasto Jest Nasze, Wspólne Jutro - Agata Diduszko-Zyglewska - mówi, że z jej informacji wynika, że nie jest to inicjatywa mieszkańców, tylko Konfederacji – czyli partii o bardzo konkretnym, skrajnie prawicowym światopoglądzie, którego nie podziela i nie interesują jej inicjatywy tej partii. Z kolei przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości podkreślił, że nie ma wątpliwości, że prezydent Trzaskowski nie powinien sprawować tej funkcji. Nie wie, czy to już jest ten czas, żeby ta inicjatywa się pojawiła. Będzie się temu przyglądać.
Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 procent puli wyborców w Warszawie, czyli około 132 tysięcy głosujących. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tysięcy osób.