Rekordowe upały paraliżują kontynent
W ostatnich dniach Europa stała się areną bezprecedensowych upałów. We Francji, jak informuje Meteo France, wtorek był najgorętszym dniem od początku pomiarów w 1947 roku. W kilku miastach odnotowano ponad 40 stopni Celsjusza, a noc z poniedziałku na wtorek przeszła do historii jako najcieplejsza. Czerwony alert pogodowy objął aż 54 departamenty, czyli ponad połowę kraju. Konsekwencje są widoczne gołym okiem: w Paryżu zamknięto dla zwiedzających Wieżę Eiffla, a słynne Muzeum Luwr skraca godziny otwarcia.
Podobnie dramatycznie sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii. Temperatury przekroczyły 30 stopni Celsjusza, a Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, podczas London Climate Action Week, skomentował krótko: „Londyn się gotuje”. Podkreślił, że kryzys klimatyczny „pcha nas coraz głębiej w stronę wyższych temperatur i coraz bliżej katastrofalnych punktów krytycznych”. Upał sparaliżował również transport – krajowy operator kolejowy apeluje do pasażerów o podróżowanie „tylko w razie absolutnej konieczności”, a brytyjska agencja meteorologiczna Met Office wydała czerwone ostrzeżenie przed ekstremalnymi upałami, przewidując szczyt fali gorąca na środę i czwartek, z temperaturami sięgającymi nawet 39 stopni Celsjusza.
Fale upałów nie oszczędzają także południa Europy. W Hiszpanii, według krajowej służby meteorologicznej Aemet, spodziewane są temperatury do 44 stopni Celsjusza w Andaluzji oraz 40 stopni w Kantabrii i Kraju Basków. Belgia również odczuwa skutki żaru – w Tervuren, niedaleko Brukseli, szkoła podstawowa musiała przenieść egzaminy końcowe do pobliskiego kościoła. Nawet północ kontynentu, zwykle kojarzona z chłodniejszym klimatem, zmaga się z problemami. W Szwecji, gdzie temperatury mogą osiągnąć 30-35 stopni Celsjusza, na południu kraju występują niedobory wody.
Układ omega uwięził żar nad kontynentem. Jak długo potrwa to zagrożenie?
Niemcy również szykują się na ekstremalne temperatury, które mogą utrzymać się do końca tygodnia. Synoptycy ostrzegają, że dotychczasowy rekord 39,6 stopni Celsjusza, zarejestrowany w 2019 roku, może zostać pobity, a słupki rtęci przekroczą 40 stopni Celsjusza. We Włoszech najwyższy stopień alertu obowiązywał we wtorek w 15 miastach, w tym w historycznych ośrodkach jak Rzym, Bolonia, Florencja czy Wenecja, a w kolejnych dniach ma objąć jeszcze więcej miejscowości.
A co z Polską? Jak opisuje PAP, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał we wtorek ostrzeżenia II stopnia przed upałem dla województw lubuskiego, dolnośląskiego oraz zachodnich obrzeży Wielkopolski. W tych regionach temperatury w dzień mogą wzrosnąć do 34 stopni Celsjusza, a w nocy nie spadną poniżej 19 stopni. Choć nie są to wartości tak ekstremalne jak na zachodzie Europy, stanowią zagrożenie dla zdrowia, szczególnie dla osób starszych i dzieci.
Za tę bezprecedensową falę upałów odpowiada zjawisko nazywane układem omega. Nazwa pochodzi od kształtu greckiej litery, który odzwierciedla układ baryczny: między dwoma chłodniejszymi układami niskiego ciśnienia uwięziony zostaje cieplejszy wyż. To powoduje zatrzymanie wędrówki frontów pogodowych z zachodu na wschód, a w centrum „omegi” panują gorące i suche warunki, potęgowane przez brak chmur. Układ omega zazwyczaj trwa od trzech do dziesięciu dni, choć zdarza się, że utrzymuje się tygodniami.
Meteo France porównuje obecne warunki pogodowe do fali upałów z sierpnia 2003 roku, która trwała 16 dni i, według danych UE, doprowadziła do około 80 tysięcy zgonów w całej Europie.