Po nocnej nawałnicy strat nie brakuje. Strażacy interweniowali już blisko 400 razy, a od rana przyjmują następne zgłoszenia. Podczas interwencji nie było ofiar, ale sporo było uszkodzeń.
- Najwięcej pracy mieliśmy przy usuwaniu drzew i gałęzi powalonych na jezdnię. Tych zdarzeń było 314. Jest też 13 uszkodzonych dachów na budynkach mieszkalnych i 14 na obiektach gospodarczych - mówi dyżurny wojewódzkiej straży pożarnej w Lublinie, Piotr Kołtun.
Jak dodaje - uszkodzone domy na szczęście nadają się do zamieszkania. W tym przypadku interwencje zakończyły się na zabezpieczaniu obiektów.
- To są częściowe uszkodzenia. Zniszczone zostały pojedyncze elementy tych dachów, np. została zerwana część eternitu bądź blachy. Te domy są do zamieszkania, myśmy je zabezpieczyli tak, by mieszkańcy mogli je teraz użytkować - dodaje dyżurny strażak.
Nawałnica przeszła przez całą Lubelszczyznę. Interwencji nie brakowało w całym województwie, ale najwięcej zdarzeń strażacy odnotowali na wschodniej ścianie regionu.
- Najwięcej działań było w powiecie zamojskim. Tylko tu do rana mieliśmy 83 zgłoszenia. Sporo interwencji było też w powiatach: krasnostawskim, bialskim, chełmskim i lubelskim. Zresztą cały czas napływają, także nadal wyjeżdżamy do usuwania skutków tej nawałnicy - dodaje Piotr Kołtun z PSP Lublin.
Jeśli chodzi o zapowiedzi synoptyków, dziś w regionie również będą występować opady i burze. Mają być jednak już mniej intensywne niż w nocy.