W ćwiczeniach biorą udział wojska Sojuszu Północnoatlantyckiego i Obrony Terytorialnej. W Lubelskiem żołnierze ćwiczyli scenariusze obrony wschodniej flanki NATO.
- Jednym z epizodów ANAKONDY-23 w naszym regionie była przeprawa ciężkiego sprzętu i wyposażenia wojskowego przez rzekę Wieprz. Scenariusz zakładał przerzut, m.in. polskich Rosomaków, rumuńskich wozów bojowych Piranii i słoweńskich transporterów opancerzonych Valuk - mówi rzecznik 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, kpt. Marta Gaborek.
Akcja żołnierzy polegała, m.in. na ubezpieczeniu przeprawy i koordynacji przemieszczania się pododdziałów pancerno-zmechanizowanych.
- Żołnierze wystawili też posterunki obserwacyjne i prowadzili patrole w celu zabezpieczenia manewru przez główne szlaki komunikacyjne. Ważne zadanie realizowała Grupa Rozpoznania Obrazowego. Prowadziła obserwację terenu z powietrza za pomocą bezzałogowych statków powietrznych FlyEye - dodaje kpt. Gaborek.
Jak zaznacza - lubelscy terytorialsi realizują swoje zadania przez cały czas trwania ćwiczenia ANAKONDA-23. Odbywają je w swoim stałym rejonie odpowiedzialności.
- W sumie do udziału w ANAKONDZIE-23 zostały zaangażowane brygady rozmieszczone wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski. W czasie ćwiczenia nasi żołnierze wspierają wojska operacyjne w działaniach taktycznych, współdziałają też z funkcjonariuszami innych służb podległych pod MSWiA - mówi rzecznik Lubelskiej Brygady OT.
Scenariusz tegorocznych ćwiczeń został przygotowany tak, by jak najbardziej przypominał rzeczywistą sytuację. Brał pod uwagę wojnę, która występuje na Ukrainie.
- Działania zostały zaplanowane z uwzględnieniem doświadczeń płynących z wojny. Ćwiczenia wpisywały się w profil obecnych dylematów strategiczno-operacyjnych, które występują wzdłuż wschodniej flanki NATO, a także w regionie Morza Bałtyckiego - zaznacza kpt. Marta Gaborek.
W szkoleniach bierze udział w sumie blisko 13 tysięcy żołnierzy z różnych państw NATO. Aktywna część ich ćwiczeń kończy się dziś, a cały projekt potrwa do października.