Awantura o jarmark w Nowym Targu

2017-10-25 13:28

Burmistrz Nowego Targu Grzegorz Watycha chce podnieść stawkę opłaty targowej dla placu Nowa Targowica. Kupcy nie chcą płacić więcej i czują się oszukani przez urzędników.

Nowa Targowica
Autor: Archiwum serwisu Nowa Targowica

Zamiast dotychczasowych 50 groszy za metr, kupcy mieliby płacić stawki w zależności od wielkości straganu. Za stoisko do 5 metrów opłata wynosiłaby 10 zł, za 5-10 metrów - 15 zł, 10-20 metrów - 20 zł a powyżej 20 metrów - 20 zł plus 1,5 zł za każdy dodatkowy metr. - Poprzednie stawki były preferencyjne stawki, żeby kupcy przenieśli się na nową targowicę. Teraz czas wrócić do normalnych dochodów dla miasta - mówi Grzegorz Watycha. - Należy uznać okres ponad roku, bo minął równy rok odkąd opłata jest pobierana, wcześniej przez 3 miesiące nie była pobierana. Uważam, że mamy już dostateczne dane do tego, do tego aby wrócić do ustalenia opłaty targowej na poziomie, który zagwarantuje nam te same dochody jakie były na starym palcu targowym - tłumaczy burmistrz Kupcy nie chcą płacić więcej. Czują się oszukani przez urzędników. - Jednym z elementów mających zachęcać kupców do przenosin na Nowa Targowicę była właśnie ta preferencyjna 50 groszowa stawka i nikt wówczas nie mówił, że to rozwiązania czasowe - handlowcy.- Dla nas to chore co się dzieje, bo bez przerwy mamy te ceny podnoszone i podnoszone. Ile można? - pytają Na jarmarku w Nowym Targu pracuje w sumie ponad 1000 osób. Targowisko odwiedzają nie tylko mieszkańcy Podhala ale również Słowacy.