Temat walki z szarą strefą wrócił przy okazji uchwalania budżetu Zakopanego na 2023 rok. Będzie w nim deficyt w wysokości niemal 35 mln zł. Jeszcze miesiąc temu burmistrz miasta planował, że część dziury budżetowej zasypie większymi podatkami od nieruchomości i środków transportu. Chciał podnieść je o 10 procent. Na to jednak nie zgodzili się radni miejscy.
Teraz grupa radnych wyszła z propozycję, by wziąć się za szarą strefę i tam szukać brakujących pieniędzy. Chodzi o wynajmujących pokoje dla turystów, którzy nie uiszczają z tego tytułu wyższych podatków od nieruchomości pod działalność gospodarczą, a także opłaty miejscowej. Agata Wojtowicz z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej szacuje, że może to być od 10 do 20 tys. miejsc noclegowych.
Zbigniew Szczerba, radny z klubu Zakopane 2030, uważa, że miasto powinno opracować plan, który zachęci turystów, by ci wybierali legalne kwatery. By w ten sposób zmobilizować zakopiańczyków do zalegalizowania swoich działalności. Pojawił się, by stworzyć system zachęt – np. by turyści nocujący w legalnych kwaterach dostawali bonusy np. na wyciągi, czy w komunikacji miejskiej.
Rocznie miasto z tytułu opłaty miejscowej na obecnie ok. 4 mln zł. Częściowo szara strefa została zlikwidowana w czasie pandemii – przez bon turystyczny. Gdy okazało się, że płatności w tej formie będą mogli przyjmować legalnie działający przedsiębiorcy, w miejscowościach turystycznych w Polsce przybyło ok. 20 proc. legalnych ośrodków turystycznych.