"Nie mieli nawet latarek". 45 osób utknęło na trasie... z Morskiego Oka!

2017-12-28 13:21

To kolejny przykład kompletnego braku przygotowania się do górskich wycieczek. W drugi dzień świąt 45 osób utknęło na drodze z Morskiego Oka w Tatrach.

Fot. Małopolska Policja
Autor: Archiwum serwisu

Turystów zastał w górach zmrok. Gdy okazało się, że po ciemku nie jeżdżą już żadne góralskie bryczki, wędrowcy zaalarmowali służby, by te załatwiły im transport na dół. Turystom nic jednak nie dolegało. - Na miejsce przyjechał patrol. Radiowóz zabrał jedynie trzy osoby - starszą kobietę, 12-letnie dziecko i kobietę, która zgubiła soczewki kontaktowe. Reszta musiała schodzić na dół o własnych siłach. Okazało się, że nie mieli ze sobą nawet latarek, więc radiowóz oświetlał im drogę - mówi Krzysztof Waksmundzki z zakopiańskiej policji. Służby Tatrzańskiego Parku Narodowego dodają, że turyści byli informowani, gdy wchodzili na szlak, że ostatnie góralskie wozy zjeżdżają z Morskiego Oka o godzinie 17.00. Niewiele to jednak dało. Z kolei ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego po raz kolejny ostrzegają, że Tatry to nie miejski deptak. - Szlaki w Tatrach nie są oświetlone, nie są posypywane ani odśnieżane. To są góry i wychodząc w góry musimy się do tych wycieczek odpowiednio przygotować - mówi Andrzej Marasek, ratownik TOPR. Dodajmy, że szlak wiodący do Morskiego Oka to najłatwiejszy szlak w Tatrach. Stanowi go bowiem asfaltowa lekko pochyła droga.