PKL i TPN spierają sie o..pokój

2017-08-23 12:15

Polskie Koleje Linowe, właściciel kolejki linowej na Kasprowym Wierch chcą wyrzucić z budynku górnej stacji pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ci od lat zajmują tam małe pomieszczenie, problem w tym, że lokal należy do Skarbu Państwa.

Kasprowy Wierch
Autor: Archiwum serwisu Kasprowy Wierch

Niewielkie, 10-metrowe pomieszczenie w budynku na szczycie Kasprowego Wierchu Tatrzański Park Narodowy dzierżawi od kilkudziesięciu lat. W tym roku umowa jednak wygasła, TPN zwrócił się więc do PKL o jej przedłużenie. Spółka zgodnie z zapisem w umowie zwróciła się więc do Starosty Tatrzańskiego i PTTK, właścicieli nieruchomości, o zgodę na dalsze poddzierżawianie pomieszczenia TPN-owi. PTTK podobnie jak w poprzednich latach wyraził zgodę, starosta jednak odmówił twierdząc, że umowa na dzierżawę nieruchomości przez PKL wygasła. Po czym wydzierżawił pomieszczenie bezpośrednio parkowi, z pominięciem Polskich Kolei Linowych. To wywołało ostrą reakcję PKL, które twierdzą, że to one posiadają tytuł prawny do budynku .- Do tej pory TPN wynajmował pokój od nas i to my czuwaliśmy nad tym kto wchodzi do budynku. A teraz będzie mógł wchodzić tak każdy? To staje się niebezpieczne - twierdzi spółka. - Mamy odpowiedzialność za funkcjonowanie tego urządzenia, stacja to nie pierwszy lepszy budynek. Tam są komputery i skomplikowana elektronika, nie może być tak, że ktoś tak po prostu tam sobie wchodzi. To TPN będzie miał teraz klucze do stacji i będzie wchodził tam kiedy chciał, nawet jeśli nie ma tam naszych pracowników - pyta Janusz Ryś prezes Polskich Kolei Linowych. TPN twierdzi, że to tylko wymówka, bo PKL nigdy nie sygnalizowały, że pomieszczenie jest im potrzebne, podobnego zdania jest starostwo, które przekonuje, że to ono posiada prawa do użytkowania nieruchomości. - Współwłaścicielem nieruchomości jest w tym momencie Skarb Państwa i PTTK, podobnie jak właścicielem gruntu. Jesteśmy więc właścicielami i gruntu i nieruchomości a zatem umowa dzierżawy, która do tej pory była podpisana między PKP a PKL w tym momencie przeszła na Skarb Państwa i PTTK - twierdzi Joanna Gronkowska - skarbnik Powiatu Tatrzańskiego. Ponieważ każda ze stron uważa, że to ona ma rację, sprawa najprawdopodobniej zakończy się w sądzie.