- Na razie jest to wyrok nieprawomocny. Jeden z wyroków zapadł w związku ze złamaniem regulaminu. Tzn. fiakier jeździł kłusem w miejscu, gdzie to jest zabronione. Nie przestrzegła przerw konia w pracy. A druga osoba miała zarzut, że użytkowała konia z pękniętym kopytem. To Pęknięcie było duże. Koń potrzebował ok. sześciu miesięcy, by się ono zagoiło. I w momencie, gdy turyści zauważyli pęknięte kopyto i zaalarmowali o tym, koń powinien zostać natychmiast wycofamy z pracy – mówi Beata Czerska z Tatrzańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Przed sądem fiakier tłumaczył, że nie wiedział, że koń cierpi. Sąd jednak nie dał wiary tym tłumaczeniom. - Fiakrzy co roku są szkoleni przez TPN i przez specjalistów. Biorąc pod uwagę nawet fakt, że jest to żywa istota, z układem nerwowym, to taki uraz musi po prostu boleć. Człowiek powinien jednak to wiedzieć i wziąć pod uwagę – dodaje Czerska. Fiakrzy zostali skazani na kary grzywny. Wyrok jest nieprawomocny. Jeden z fiakrów zaraz po wypadku wycofał się z pracy na szlaku. Drugi został zawieszony przez Tatrzański Park Narodowy. Konie, którymi panowie powozili w 2016 roku, nie wróciły już do pracy w Tatrach.
Sąd w Zakopanem skazał dwóch fiakrów, którzy wozili turystów do Morskiego Oka
2020-02-28
23:20
Dwóch fiakrów wożących turystów do Morskiego Oka zostało skazanych przez zakopiański sąd. Górale uznani zostali winnymi znęcania się nad końmi. Chodzi o wydarzenia, do jakich doszło na tym tatrzańskim szlaku w 2016 roku. Oskarżycielami posiłkowymi w tej sprawie były organizacje prozwierzęce.
Posłuchaj co mówi o wyrokach Beata Czerska