Na szlakach turystycznych można wprawdzie poruszać się bez zakrytej twarzy, ale w punktach sprzedaży biletów i na parkingach przed wejściem do Parku, taki obowiązek jest - przypominają strażnicy. W Tatrach pojawił się też nowy rodzaj śmieci, to porzucone przez turystów maseczki. Problem z maseczkami pojawił się także w samym Zakopanem, głównie na Krupówkach. Policjanci w pierwszej kolejności pouczali, a jeśli pouczenia nie skutkowały, kierowali informacje do inspekcji sanitarnej. Trzeba być świadomym, że kary mogą się plasować w przedziale od pięciu do trzydziestu tysięcy złotych. Najazd turystów dało się zauważyć też w samym Zakopanem - na ulicach, zwłaszcza na Krupówkach. Więcej osób było też w sklepach. Także pięciu mężczyzn, którzy spotkali się na wspólnym grillu w centrum Zakopanego, dotkliwie odczuje konsekwencje finansowe lekceważenia przepisów, wprowadzonych w celu przeciwdziałania rozprzestrzeniania się epidemii. Policjanci zastosowali kilkanaście pouczeń i trzy mandaty karne wobec osób za nieprzestrzeganie obowiązku zasłaniania twarzy, skierowali 6 wniosków do Inspekcji Sanitarnej. Policja pod Giewontem i straż Tatrzańskiego Parku Narodowego zapowiadają, że będą zdecydowanie i surowo reagować na łamanie obostrzeń związanych z pandemią. Także w czasie kolejnych weekendów, które również zapowiadają się tłocznie w górach.
Sporo turystów spędziło weekend w Tatrach.
To był pierwszy tak tłoczny weekend w górach od czasu wybuchu pandemii. Od piątku do niedzieli po tatrzańskich szlakach wędrowało aż 20 tys. turystów. Na niektórych szlakach ludzi było tak dużo, że trudno było zachować wymagany dystans. Do tej liczby należałoby dodać jeszcze turystów, którzy byli w Dolinie Chochołowskiej -bilety sprzedaje wspólnota ośmiu wsi i tych, którzy korzystali z Polskich Kolei Linowych. Najwiecej turystów wybrało się szlakiem do Morskiego Oka. Zachowania turystów nie napawają optymizmem - mówią strażnicy Parku. Turyści grupują się w popularnych miejscach, przy ławostołach i zdejmują maseczki.