Ojciec z córkami wybrał się na wycieczkę we wtorek. O godz. 12:53 do centrali TOPR dotarło zgłoszenie od mężczyzny, który zgłosił, że utknął z 7 i 9-latką tuż pod Szpiglasową przełęczą. Ze względu na złe warunki pogodowe (opad śniegu oraz gęsta mgła) do ewakuacji nie mógł zostać użyty śmigłowiec.
Ze schroniska nad Morskim Okiem wyruszył ratownik dyżurny, oraz kolejnych dwóch ze schroniska w Pięciu Stawach. Celem wsparcia z Zakopanego wyjechała grupa 9 ratowników. Po dotarciu na miejsce i ogrzaniu ratowanych, opuszczono ich przy pomocy liny w dogodne miejsce, skąd sprowadzono do schroniska przy Morskim Oku. Wyprawa zakończyła się przed godz. 20. Dziewczynki miały przemoczone ubrania. Rodzinie jednak nic nie dolegało.
Ze względu jednak na miejsce, z którego zostali uratowani i warunki jakie tego dnia panowały w górach, zawiadomiona została policja. Ta ma sprawdzić, czy ojciec - wybierając się wysoko w góry z dziećmi przy niesprzyjającej pogodzie i zagrożeniu lawinowym - nie naraził swoich dzieci na uratę życia i zdrowia.
TOPR przypomina, że w Tatrach panują bardzo trudne, zimowe warunki. - Po wtorkowym załamaniu pogody pokrywa śnieżna wzrosła o kolejne 10-15 cm. Miejscami w okolicy grani utworzyły się głębokie zaspy. Zalecamy umiejętne planowanie wyjść w wyższe partie Tatr. W górach nadal obowiązuje zagrożenie lawinowe w związku z czym każdy uczestnik wycieczki powinien być wyposażony w lawinowe ABC oraz umieć z niego korzystać. Przypominamy, że w złych warunkach pogodowych oczekiwanie na pomoc może się znacznie wydłużyć - ostrzegają ratownicy TOPR.