- Najgorzej było na Rysach, gdzie turysta spadł i zjechał po śniegu 150 metrów. Połamał sobie kończymy - mówi Krzysztof Długopolski, ratownik dyżurny TOPR. - Poza tym to głównie poślizgnięcia na twardym, oblodzonym szlaku i właśnie upadki z wysokości. Przejechanie po twardym śniegu, lodzie i kamieniach kilkadziesiąt metrów nie należy do przyjemności. W górach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Występują trudne warunki, bo jest przede wszystkim bardzo ślisko. Miejscami są głębokie śnieżne zaspy i wystają kamienie. Wyprawa w wyższe partie wymaga sporego doświadczenia.
W Tatrach mnóstwo wypadków, ratownicy interwenowali 7 razy
2015-12-07
13:55
Pracowity weekend Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Tylko w sobotę ratownicy musieli interweniować aż siedem razy.