Zakopane ma problem z bezpańskimi psami

2017-11-28 15:37

Wataha bezpańskich psów zaczęła się ostatnio pojawiać w okolicach jednego z cmentarzy w Zakopanem. Zwierzęta nie są agresywne. Nie dają się jednak złapać ludziom.

Fot. Gatorgoon via Foter.com / CC BY-ND
Autor: Archiwum serwisu

Psy pomieszkują w okolicznych lasach i w opuszczonej szopie. Odławianiem takich zwierząt na razie zajmują się strażnicy miejscy. Wrócił jednak pomysł, że powinien to robić profesjonalny rakarz. - Taka instytucja hycla, czyli w pełni wyspecjalizowana jednostka, która ma szerokie uprawnienia nie tylko pod kątem fizycznego wychwytywania psów, ale też uprawnienia związane z aplikacją różnego rodzaju środków odurzających, powinna być - mówi Marek Trzaskoś, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. Mariola Włodarczyk z Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami uważa, że rakarz nie do końca zda egzamin. Bo na Podhalu ludzie mają złe przyzwyczajenia. - Panuje taki trend, że zwierzęta są wypuszczane luzem. I te zwierzęta nie stwarzają zagrożenia. Kłopot jest ogromny, ja zdaję sobie z tego sprawę i czekam na wprowadzenie ustawy o obowiązkowym czipowaniu takich zwierząt - tłumaczy. Na Podhalu w ani jednej gminie nie ma rakarza. Schwytane zaś przez służby miejskie czy gminne bezpańskie psy trafiają do schroniska w Nowym Targu. O ile jest tam miejsce, a z tym niestety bywa różnie. Schronisko dysponuje 400 miejscami dla psów, które są niemal cały czas zajęte.

Posłuchaj materiału Łukasza Bobka