- Pojawiły się, choć bardziej w okolicznych miejscowościach, wokół Zakopanego. Tych autokarów tam widać dość sporo. Widać też dzieciaki, które spacerują po Krupówkach - mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
- Patrząc po mieście, po autobusach, to tych wycieczek pod Giewontem jest całkiem sporo – dodaje Łukasz Filipowicz z ośrodka Fian.
- Ludzie znów zaczynają przyjeżdżać do nas. Ożywiło się to u nas. Wystarczy przejechać się na parking w rejonie ronda kuźnickiego, gdzie można zobaczyć ile autokarów czeka na swoje grupy – mówi pan Andrzej, taksówkarz z Zakopanego.
Pojawiły się także grupy dorosłych – tzw. turystyka konferencyjno-biznesowa.
- Rynek ten odżył i to z przytupem. Faktycznie obiekty, które są w stanie zagwarantować warunki takim klientom, są zapełnione. Musimy jednak pamiętać, że sukcesem będzie, jeśli będziemy mogli czerpać z tego korzyści. Niestety nie jest to wprost proporcjonalne do ilości gości. A dlatego, że wiele szkoleń i konferencji odbywających się teraz, zostało przeniesione z okresu wiosny 2020 roku. Bardzo często to wydarzenia już wcześniej zaliczkowane, zapłacone, ale po stawkach sprzed pandemii. Pieniądze te zostały już przez branże turystyczną przejedzone. W związku z tym jest to kolejny etap, gdy hotelarze na Podhalu odrabiają straty – dodaje Karol Wagner.
Wycieczki wypełniają dni w tygodniu, a w weekendy – o ile pogoda jest słoneczna – należą nadal do turystów indywidualnych. Tegoroczna jesień dla branży turystycznej w górach jest wyjątkowo dobra.