Chodzi o wydeptaną drogę, która wiedzie wprost z targowiska pod Gubałówką na szczyt Gubałówki – wzdłuż torów kolejki Polskich Kolei Linowych. Tamtędy przed laty przebiegała trasa narciarska ze szczytu Gubałówki, a latem wędrowali w górę turyści. Nigdy jednak nie został tam wyznaczony oficjalny szlak turystyczny. Dodatkowo tereny należą do prywatnych osób. Przed dwoma laty w dolnej części szlaku stanęła pierwsza kasa, której pobierano pieniądze od turystów zmierzających do góry. W tym roku na trasie pojawiła się druga kasa – ok. 400 metrów dalej. Postawiła ją warszawska spółka, która wydzierżawiła 17 działek od prywatnych właścicieli. - Tutaj nie ma żadnego szlaku. Są tereny prywatne. Osoba wędrująca musi uiścić opłatę 4 zł za przejście. Dzieci do 12 roku życia nie płacą nic – mówi kobieta pracująca na kasie. I dodaje, że nie oszukują turystów. Bo przed wejściem na ścieżkę widnieje tablica informująca, że to teren prywatny i trzeba będzie zapłacić. Efekt jest taki, że turyści muszą zapłacić dwa razy po 4 zł, żeby wejść na szczyt. Wędrowcy uważają jednak, że to przesada, by na jednej trasie były dwie kasy biletowe – co kilkaset metrów. Mówią wprost: znów ktoś na nas zarobić. Na Gubałówkę można dojść dwoma oficjalnymi szlakami turystycznymi - z osiedla Gładkie i z Walowej Góry. Tam nie zapłacimy za wejście ani złotówki.
Zakopane. Za wejście pieszo na Gubałówkę trzeba zapłacić. I to podwójnie
2020-07-07
0:59
Absurd na Gubałówce w Zakopanem. Od tego sezonu wędrowcy, którzy chcą z targu wejść na szczyt Gubałówki - muszą zapłacić, i to dwa razy. Do prywatnej kasy, która stanęła na szlaku dwa lata temu, doszła teraz druga - kilkaset metrów dalej.
Posłuchaj co się dzieje obecnie na trasie na Gubałówce: