Pojazd stał na parkingu przed wejściem na szlak do Morskiego Oka. Na miejsce został wysłany patrol, ten potwierdził, że samochód znajdował się w nasłonecznionym miejsce, a środku skomlał pies.
- Turystka wybiera się na szlak o Morskiego Oka a wiemy, że, żeby dojść w jedną stronę trzeba poświecić przynajmniej 2,5 godziny, wrócić kolejne więc w sumie 5 godzin i ona zamyka psa w samochodzie. Były uchylone delikatnie okna ale nie znaczy to, że zwierzę można same zostawić, było widać, że jest zaniepokojone, skomlało, samochód był wyeksponowany na słońcu- mówi asp. sztabowy Roman Wieczorek rzecznik zakopiańskiej policji.
Mundurowi szukali kontaktu z właścicielem pojazdu, jednak tego nie udało się ustalić. Policjanci postanowili więc otworzyć drzwi, co ważne bez uszkodzenia pojazdu i uwolnić czworonoga. Zwierzę natychmiast zostało wyciągnięte z auta.
Po jakimś czasie na miejscu zjawiła się właścicielka zwierzaka. Jak tłumaczyła, poszła na szlak do Morskiego Oka, ale nie sądziła, że naraża swojego pupila na niebezpieczeństwo. Policjanci udokumentowali całą sprawę i przesłuchali kobietę, o sprawie powiadomili również zakopiańską prokuraturę. Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.