Dom Pokoju w Betlejem powstał w 2010 roku. Pracujące w Ziemi Świętej elżbietanki uruchomiły placówkę w odpowiedzi na potrzeby mieszkańców. Chodziło przede wszystkim o wsparcie osieroconych dzieci i o młodzież z ubogich i trudnych rodzin chrześcijańskich. W pomoc Domu włączają się polskie parafie, m.in. z Lublina.
Chciałam przede wszystkim podziękować za to, że mieszkańcy Lublina, zwłaszcza z parafii pw. św. Jana Pawła II byli bardzo ofiarni, by wesprzeć nasz Dom. Tutaj proboszcz ks. Grzegorz Trąbka wraz z ks. prof. Mirosławem Wróblem zorganizowali festyn, podczas którego można było udzielać nam wsparcia. Dużo polskich parafii włącza się w pomoc. Rozpoczęło się to już w czasie pandemii, kiedy zleciłam rodzinom wykonywanie różańców z drzewa oliwnego. Te tysiące różańców zostało potem sprzedanych w polskich parafiach - mówi opiekunka Domu Pokoju w Betlejem, s. Szczepana Hrehorowicz.
Betlejemską placówkę zamieszkuje obecnie 47 dzieci. Są to i dziewczynki, i chłopcy, bo siostry nie rozdzielają rodzin. W Domu Pokoju dzieci i młodzież otrzymują kompleksowe wsparcie, a zatem mieszkanie, wyżywienie i wychowanie. Wszystkie chodzą do zewnętrznych szkół chrześcijańskich.
Nasz Dom ma jak najlepiej przygotować dzieci do życia. Chodzi o to, żeby zdobyły wykształcenie i miały jakiś fach w ręku. W szkołach uczą się języka angielskiego, poznają też włoski, francuski, czy niemiecki. Chętnie uczą się również języka polskiego, bo korzystają z tego, że my jesteśmy Polkami. Staramy się kształcić te dzieciaki. Jedna z dziewcząt skończyła w Lublinie medycynę w języku angielskim. Tu też trzy osoby kształciły się językowo, a później podjęły studia w Warszawie - podkreśla s. Szczepana.
Działania sierocińca można wspierać. Informacje są dostępne w mediach społecznościowych i na oficjalnej stronie Domu Pokoju w Betlejem. Polecamy też poniższą rozmowę z s. Szczepaną.
Anna Opasiak